Prowansja w domu, czyli jak nie zgubić się w lawendzie

Największym wyzwaniem przy urządzaniu wnętrz w stylu prowansalskim jest znalezienie równowagi między autentycznością a wygodą. Wersalka, która na co dzień służy jako kanapa, a po rozłożeniu staje się wygodnym łóżkiem, to must-have w małym mieszkaniu. Wybrałam model z tapicerka welurowa w odcieniu bladej moreli, która pięknie łapie światło. Gdy goście przyjeżdżają na dłużej, wersalka rozkłada się na noc, a ja wyjmuję dodatkowy materac piankowy z pojemnika na pościel. I choć prowansalski styl kojarzy się z przestronnymi domami, to w bloku sprawdza się równie dobrze – wystarczy unikać przepychu i stawiać na naturalne materiały. Lniane zasłony, drewniane ramy luster i gliniane donice z ziołami na parapecie tworzą spójną całość.

W małym mieszkaniu każdy centymetr się liczy. Nie musisz rezygnować z zieleni, nawet jeśli nie masz miejsca na podłodze. Półki wiszące to genialne rozwiązanie – zamontuj je nad biurkiem lub w kącie pokoju. Możesz też postawić doniczki na szafce lub komodzie. Uwielbiam, gdy epipremnum złociste pnie się po ścianie, tworząc żywą zasłonę. Jeśli boisz się bałaganu, wybierz rośliny o pionowym wzroście, jak wężownica czy juka. A co z przechowywaniem pościeli dla gości? W moim pokoju gościnnym postawiłam łóżko z pojemnikiem na pościel, a na parapecie ustawiłam dwa storczyki. Działa to świetnie, bo i goście mają wygodę, i ja cieszę się zielenią. Nie rezygnuj z roślin tylko dlatego, że masz mało miejsca – kreatywność to klucz.

Kiedy wprowadzałam się do swojego pierwszego własnego M2, myślałam, że przytulne wnętrze to coś, co osiąga się tylko w przestronnych domach z katalogów. Szybko się przekonałam, że to mit. Moja kawalerka miała ledwie 30 metrów, a ja marzyłam o miejscu, gdzie mogłabym odetchnąć po pracy, zaprosić znajomych na film i nie czuć się jak w pudełku zapałek. Kluczem okazało się nie kupowanie kolejnych bibelotów, tylko przemyślane wybory mebli, które pracują na kilka etatów. Zaczęłam od podstaw, czyli od tego, na czym śpię i co robi resztę dnia.

Kolejnym problemem, z którym borykałam się latami, był brak miejsca na przechowywanie pościeli, koców i sezonowych ubrań. Szafy wnękowe w starym budownictwie są płytkie, a ja miałam ich tylko jedną. Rozwiązanie przyszło samo, gdy zobaczyłam u znajomej łóżko z pojemnikiem na pościel. U mnie sprawdziła się wersja z stelażem listwowym, który dodatkowo wentyluje materac i zapobiega zapadaniu się sprężyn. Podnoszę całą konstrukcję, a pod spodem mieszczą się cztery duże kołdry, dwie poduszki i komplet ręczników. Nikt nie widzi tego bałaganu, a ja zyskałam metr sześcienny dodatkowej przestrzeni.

Oświetlenie to kolejny klucz do sukcesu. Często zapominamy, jak bardzo wpływa na nastrój. Zamiast jednej lampy sufitowej, postaw na kilka źródeł światła. Lampka stojąca w kącie, kinkiet nad łóżkiem czy taśma LED za telewizorem tworzą przytulny klimat. Moja przyjaciółka miała problem z ciemnym przedpokojem – dodała po prostu dwa kinkiety z ciepłą barwą i korytarz stał się wizualnie większy. Odświeżenie mieszkania bez remontu często polega właśnie na grze światłem. Wypróbuj żarówki o temperaturze 2700 Kelvinów – to złoty środek między żółtym a białym.

Dodatki to wisienka na torcie. Zamień plastikowe ramki na zdjęcia na drewniane lub metalowe. Postaw na jednej półce trzy przedmioty w różnych wysokościach – wazon, książkę i małą rzeźbę. Rośliny doniczkowe dodają życia, ale nie każdy ma do nich rękę. Wybierz sansewierię lub zamiokulkasa, które wybaczają zapomnienie. Gdy w mojej kawalerce pojawił się fikus sprężysty, od razu zrobiło się bardziej przytulnie. Unikaj sztucznych kwiatów – kurz osiada na nich i wyglądają nienaturalnie. Lepiej zainwestować w jeden żywy okaz.

Dodatki to pole minowe. Łatwo popaść w przesadę i zrobić z mieszkania skład złomu. Moja zasada to trzy kolory: czerń, szarość i jeden akcent. U mnie to pomarańcz. Poduszka na kanapie, plakat na ścianie, ceramiczny wazon. Tyle wystarczy. Unikaj plastiku. Wszystko, co metalowe, drewniane lub szklane, pasuje. Dywan? Postawiłam na gruby, ręcznie tkany z wełny w kolorze antracytu. Łapie kurz i tłumi echo w wysokim pomieszczeniu. Kiedyś miałam wykładzinę, ale szybko się zniszczyła. Teraz dywan można wytrzepać na balkonie.

Przechodząc do podłogi, dywan to najłatwiejszy sposób na odmianę. Wybierz model z wysokim włosiem w neutralnym kolorze, na przykład beżowym lub szarym. U mnie w salonie pojawił się dywan z frędzlami i od razu zmiękczył całe pomieszczenie. Jeśli masz wersalkę, podłóż pod nią mały chodnik w kontrastowym odcieniu. Pamiętaj tylko o rozmiarach – dywan powinien być na tyle duży, by przednie nogi mebli na nim stały. Zbyt mały sprawia wrażenie skrawka materiału, a nie celowego dodatku. Często wystarczy zmienić wykładzinę w przedpokoju, by wejście do domu nabrało świeżości.

For more info about Tyrrapedia opublikował artykuł check out our page.

Scroll to Top